Rosyjska dusza

Idź do spisu treści

Menu główne

Dla małżonków dzień zakończył kłótnią

Eduard Asadow

С вечера поссорились супруги
Эдуард Асадов

С вечера поссорились супруги,
Говорили много резких слов.
Сгоряча не поняли друг друга,
Напрочь позабыли про любовь.

Утром мужу на работу рано,
А на сердце — горечи печать.
За ночь глупость ссоры осознал он,
Подошел жену поцеловать.

Не спала, но все же притворилась,
Отвернула в сторону лицо.
В глубине обида затаилась,
Как удав, свернувшийся кольцом.

Дверь закрыл — ни слова на прощанье,
Со двора на окна посмотрел…
Если б они знали, если б знали,
Что ушел из дома насовсем.

А жена привычными делами,
Как всегда, своими занялась:
Детское бельишко постирала,
Борщ сварила, в доме прибралась.

Чистый пол, помытая посуда,
И с работы скоро муж придет.
— Я с ним разговаривать не буду,
Пусть прощенья просит, пусть поймет.

Гордость в сердце вздыбилась высоко:
— Первою к нему не подойду!
По ролям разыгрывалась ссора
В воспаленном дьяволом мозгу.

Шесть пробило, семь и пол — восьмого…
Неподвижна дверь, молчит порог.
И в тревоге что — то сердце ноет,
Где же задержаться так он мог?

Вдруг какой — то крик и суматоха,
Чей — то голос, плачущий навзрыд,
И соседский мальчуган Алеха
Крикнул запыхавшись: " В шахте взрыв!»

Взрыв. Совсем коротенькое слово,
Сердце будто в клочья порвало.
Нет, она к такому не готова!
Может, жив он, может, повезло.

И в слезах по улице бежала,
Вспоминая с болью прошлый день,
Как в обиде злилась и кричала,
Застилала разум злобы тень.

Заведенной куклой повторяла:
— Мой родной, о только бы не ты.
Я б к твоим ногам сейчас упала,
Прошептав короткое " прости».

Им бы знать вчера, что будет завтра,
По-другому все могло бы быть.
Смерть, как вор, приходит, так внезапно,
Не оставив шанса долюбить.

Прогремит неумолимо грозно
Приговор. Его не изменить.
Исправлять ошибки слишком поздно,
С этой болью ей придется жить.

Люди, будьте к ближним своим мягче,
Относитесь с нежностью, добром
И не обижайте, а иначе
Можно горько каяться потом…


Dla małżonków dzień zakończył kłótnią
Przekład: Tadeusz Rubnikowicz

Dla małżonków dzień zakończył kłótnią,
Padło wiele bardzo ostrych słów.
Już nie byli dawną bratnią duszą,
Miłość całkiem wywietrzała z głów.

Mąż do pracy musiał wyjść o świcie,
Serce jeszcze pieczętował żal.
Naszła myśl, że w kłótni są granice,
Podszedł, żonę pocałować chciał.

Choć nie spała, tylko udawała,
Odwróciła w drugą stronę twarz.
W myślach wciąż do kłótni powracała,
Chcąc dowodzić racji jeszcze raz.

Zamknął drzwi - bez słowa pożegnania,
Z dworu w okno spojrzał jeszcze raz…
Gdybyż znali, że to dzień rozstania,
Że opuszcza dom na wieczny czas.

Żona spać nie mogła, wkrótce wstała
I zajęła powinnością swą:
Przyodziewek dla maluszków prała,
Gotowała barszcz, sprzątała dom.

Czysty parkiet, umyte talerze
I niedługo z pracy wróci mąż.
- Z nim rozmawiać dzisiaj nie zamierzam,
Niech przeprasza, niech się kaja wciąż.

Złudna duma serce omotała:
- Pierwsza nie podejdę, szkoda słów!
Według ról się kłótnia rozgrywała
Diabeł mącił myśli krewkich głów.

Szósta, siódma – pół do ósmej dźwięczy …
Nieruchome drzwi, milczący próg.
Zdjęte trwogą serce cicho jęczy,
Gdzie tak długo się zatrzymać mógł?

Nagle – tumult wprost nieopisany,
Bieganina, krzyki cały czas,
Bo sąsiadów syn przybiegł zdyszany
- „Na kopalni, w sztolni wybuchł gaz!”

Wybuch. Takie króciuteńkie słowo,
Serce jakby ktoś na strzępy rwał.
Nie, na coś takiego nie gotowa!
Może żywy, może szczęście miał.

Zapłakana  przed kopalnią stała,
Wspominając z bólem zeszły dzień,
Gdy mówiła w złości i krzyczała,
Mącił rozum durniej złości cień.

Niczym katarynka powtarzała:
- Mój kochany, byleby nie ty.
Teraz bym u twoich nóg klęczała,
Szepcząc tylko jedno „Przebacz mi”.

Im by wczoraj znać, co dziś nastanie,
Wszystko by inaczej mogło być.
Śmierć, jak złodziej, przyjdzie niespodzianie
I potrafi z naszych uczuć kpić.

Zabrzmi bezlitośnie, nawet groźnie
Wyrok. Jego nie odmieni nic.
By naprawiać błędy jest zbyt późno,
Z takim bólem musi dalej żyć.

Ludzie, bądźcie dla swych bliskich tkliwi,
Ofiarujcie siebie niczym dar
I nie obrażajcie, w każdej chwili  
Może wam pozostać gorzki żal…


Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego