Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Rosyjska dusza

Idź do spisu treści

Menu główne

Pieśń nocy

Eduard Asadow

Ночная песня
Едуард Асадов

Фиолетовый вечер забрался в сад,
Рассыпая пушинками сновиденья.
А деревья все шепчутся и не спят,
А деревья любуются на закат,
И кивают, и щурятся с наслажденьем.

— Спать пора, — прошептал, улыбаясь, вечер,
Он приятелю синим платком махнул,
И тогда, по-разбойничьи свистнув, ветер
Подлетел и багровый закат задул.

Покружил и умчал по дороге прочь.
Сразу стало темно и пустынно даже.
Это в черных одеждах шагнула ночь
И развесила мрак, как густую пряжу.

И от этой сгустившейся темноты,
Что застыла недвижно, как в карауле,
Все деревья, все травы и все цветы
Тихо-тихо ресницы свои сомкнули.

А чтоб спать им светло и спокойно было
И никто не нарушил бы тишину,
Ночь бесшумно созвездья вверху включила
И большую оранжевую луну.

Всюду блики: по саду и у крылечка,
Будто кто-то швырнул миллион монет.
За оврагом, притихшая сонно речка,
Словно мокрый асфальт, отражает свет.

У рябины во мраке дрожат рубины
Темно-красным огнем. А внизу под ней
Сруб колодца, как горло бутыли винной,
Что закопана в землю до вешних дней.

В вышину, точно в вечность, раскрыты двери
Над кустами качается лунный дым,
И трава, будто мех дорогого зверя,
Отливает то синим, то золотым…

Красота — все загадочней, ярче, шире,
Словно всюду от счастья висят ключи.
Тонко звезды позванивают в эфире…
И затмить красоту эту может в мире
Лишь любовь, что шагнет вдруг к тебе в ночи!


Pieśń nocy
Przekład: Tadeusz Rubnikowicz

Fioletowy wieczór przywędrował w sad,
Rozsypując na gałęziach sen uroczy.
A drzewa nie śpią i obszeptują świat,
A drzewa zorzy okazują zachwyt
I kiwają się, z lubości mrużąc oczy.

- Pora spać – wyszeptał wieczór, uśmiechając,
Przyjacielowi chustą siną machnął
I rozbójnik wiatr, gwiżdżący koncert dając,
Podleciał i rumiany zachód zdmuchnął.

Po czym umknął, aż droga zakurzyła.
Nagle się zrobiło  ciemno, nawet pusto.
To w czarnych szatach noc się pojawiła
Rozwieszając mrok, jak z grubej przędzy chustę .

Od tej ciemności, w gęstą czerń bogatej,
Która zastygła, jak żołnierz podczas warty,
Wszystkie drzewa, wszystkie trawy i kwiaty
Cicho - cichuteńko rzęsy swoje zwarły.

Żeby spać im miło i spokojnie było
I nikt postronny ciszy nie naruszył,
Bezszelestnie gwiazdozbiory noc włączyła
I wielki księżyc w podróż niebem ruszył.

Zewsząd bliki: z ogrodu i z podwóreczka,
Jakby ktoś porozrzucał milion monet.
Za parowem zaś, cichnąca sennie rzeczka
Odbija światło, niczym mokry asfalt.

I na jarzębinie w mroku drżą rubiny
Ciemnoczerwonym ogniem. A koło pnia
Stoi zrąb studni, jak gardło butli winnej,
Wkopanej w ziemi do wiosennego dnia.

Na wyżyny, jak w wieczność, otwarte dźwierza,
Na zarośla pnie się księżycowy dym
I murawa, jak futro cennego zwierza,
Mieni się to granatowym, to złotym…

Piękno - zagadkowe, jaskrawe i hoże,
Wszędzie jakby do szczęścia klucze wiszą.
Delikatne gwiazd dzwonienie drży w eterze…
I urodę świata tylko przyćmić może
Piękna miłość, gdy przyjdzie z nocną ciszą!


Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego